2022,  Gravel po łódzku,  MTB,  Zima

Gravel po Łodzi 2022

100km – 5 godzin 38 minut

Zima to czas kiedy należy odpocząć od górskiego enduro i nabijania kilometrów na szosie, wiadomo pogoda nie sprzyja tym rodzajom kolarstwa, ale chwała jej za to – dzięki temu można skupić się na budowaniu siły i wytrzymałości w inny sposób. Zimowe kolarstwo nazwijmy to XC-MTB ma wiele zalet – nie tylko buduje bazę tlenową, zwiększa odporność tą naturalną, hartuje psychikę ,ale pozwala odwiedzać miejsca które o innej porze roku zostają zapomniane, na które latem nie ma czasu. Podróżowanie zimą rowerem ma inny wymiar niż latem – ULTRA wymiar.

Wyścigi Ultra od jakiegoś czasu są na naszym celowniku, choć nie do końca udawało nam się w nich startować – szczególnie latem, gdy mimo wszystko góry i enduro wygrywa ze wszystkim, do tego w centrum kuszą trasy szosowe. Nie oszukujmy się – poświęcić tydzień urlopu wakacyjnego na Ultramaraton Wisła1200 km może sobie zapewne bez problemu singiel-influencer rowerowy,maż i ojciec ma z tym już większy problem 🙂 Gravel po Łodzi to nowa, zimowa propozycja na naszych śmieciach, Organizator (Super Mario) stanął na wysokości zadania, poziom póki co jest trzymany, co nie jest oczywiste w tych czasach i przy masowej popularyzacji tego sportu niestety się obniża. Marketing robi swoje a czasy wiadomo jakie są – dla garstki zapaleńców cieżko dzwignąć impreze masową. W centrum Polski naprawdę są dobre trasy – lutowy Gravel po Łodzi dobitnie to przypieczętował!!!

Gravel po Łodzi na dystansie 100km 5.02.2022 został klepnięty – Organizator dopuścił start na rowerach wszelkiej maści – nie ograniczył się tylko do graveli. Na starcie stanąłem niestety sam, druga połowa After40 niestety utknęła na kwarantannie. Z 71 startujących w większości były gravele, kilka rowerów krosowych i 2 stare górale na kołach 26 – w tym ja. Pierwsza grupa ruszyła na trasę o 8.10, kolejne były puszczane co 5 min, ja wystartowałem w ostatniej grupie o 9.10.

Początkowo jechałem spokojnie, pierwsze kilometry trzymałem się na końcu, po ok.6km pierwsza próba terenu i błoto eliminuje pierwszych gravelowców. Temperatury plusowe i od tygodnia przepadujący deszcz zrobił z trasy masakrę! W tak ciężkich warunkach w centrum Polski jeszcze nie jechałem takiego dystansu. Asfaltowych przelotów było ok. 20%, czyli reszta 80km to był teren i to praktycznie w większości błotnisty, momentami bardzo. Szybko stało się jasne , że wybór gravela na szybkich oponach to nie była najlepsza decyzja. Mijając kolejne osoby na trasie, dało się zauważyć przewagę roweru HT na oponach xc nad nowoczesnymi karbonowymi gravelami. Jeden z uczestników śmiało stwierdził:

gravel to rower dobry dla ludu do jazdy wokół komina i niedzielną wycieczkę

Nie byle kto to wypowiedział, bo uczestnik czołowych ultra w Polsce m.in Carpatii Divide i Wisły 1200
Tomasz Koszyk – pozdrawiam z tego miejsca.

Recepta na ultra jest tak naprawdę jedna – płynność jazdy !!! Z założenia wiedziałem, że nie będe robił żadnych przystanków i będę samowystarczalny jeśli chodzi o prowiant. Udało się to zrealizować i to był klucz do sukcesu. Niewątpliwa zasługa także w sprawnej nawigacji – Garmin Etrex 20 bije tutaj wszystkie nowoczesne komputery – ludzie ze światka mówią ,że to już kultowy model 🙂 Prostota i niezawodność – w ultra to podstawa – napęd 3×9 w totalnym błocie działał do końca wyśmienicie, mimo że na ostatnich 30km woda wymyła z łańcucha wszystko. Wspominanie o takich dodatkach jak lemondka na kierownicy nie ma nawet sensu. Są pewne elementy bez których nie udało by się zdobyć podium. A gravele, no cóż-
miały lekką przewagę na końcówce gdzie leciało się szutrem, natomiast większość trasy je pokonała. Podjazdy i ciasne leśne sekcje po błocie nie sprzyjają manewrowaniu tego typu rowerem. Nie wdając się w głębszą analizę sensu istnienia graveli suma-summarum udało się
wjechać na 3 miejsce w kategorii mężczyzn – jako jedyny na podium na góralu 26 HT z 2003 roku (swoją drogą powinna być klasyfikacja retro MTB. Z 71 osób na starcie na metę dojechało bodajże ok.40osób. Sporo stałych bywalców imprez ultra w Polsce – udany debiut i bardzo fajna impreza. Druga edycja Gravel po łódzku w maju – czeka na nas 200km tras w okolicach Łodzi. After 40 planuje wystartować w pełnym składzie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.