2022,  Morsowanie,  MTB,  Zima

Okrążenie Jeziora Sulejowskiego (zimą)

138km – 7 godzin 26 minuty

Okrążenie Jeziora Sulejowskiego (zimą) stało się faktem! Pogoda była wręcz wymarzona. Temperatura odczuwalna to -5 stopni. Słońce przez cały dzień udawało przed nami, że jest lipiec. Wyruszyliśmy zatem na rowerach MTB aby okrążyć zimą Jezioro Sulejowskie. Wyprawę tą połączyliśmy z morsowaniem. Niestety krótki dzień nie pozwolił nam długo cieszyć się pięknem SULEJOWSKIEJ PRZYRODY! Prawie 140 kilometrów sprawiło nie lada wyzwanie dla naszych organizmów! Pochłanialiśmy zawrotne ilości jedzenia… Na szczęście przed samym Sulejowem zagościliśmy w Restauracji Miód i Wino (ul. Władysława Jagiełły 1). Gorąco polecamy zupę rakową oraz sandacza z risotto na groszku!!!

Pierwsze kilometry rozpoczęliśmy przed wschodem słońca. O tej porze roku każdy gram fotonów jest na wagę złota. Dobrym rozwiązaniem było zatrzymanie się na stacji Orlen. Nic nie stawia na nogi tak jak ciepła kawa! Szczególnie, że porę mieliśmy bardzo wczesną… Godzina 6:35 w niedzielę to pora na przerzucenie się na drugi bok w łóżku a nie na bicie dystansu życiowego zimą.

Niebieskie Źródła - rezerwat przyrody w Tomaszowie Mazowieckim
Niebieskie Źródła – rezerwat przyrody w Tomaszowie Mazowieckim

Wystarczyły pierwsze promienie słońca i temperatura poszybowała momentalnie o kilka stopni w górę! W takich warunkach aż miło bić życiówkę! Gdybyśmy jechali latem, taki dystans nie zrobiłby na nas wrażenia. Jednak ujemna temperatura i przejmujący wiatr powodował, że każdy przejechany kilometr odczuwaliśmy podwójnie. Widać to było po naszym metabolizmie. Od samego początku wyjazdu zaczęliśmy pochłaniać coraz więcej jedzenia. Część z tego oczywiście szło na ogrzanie organizmu. Żeby nie było „zbyt łatwo” w samo południe zamoczyliśmy w Sulejowie cztery litery. Punktem kulminacyjnym jednio-dniowej wyprawy było morsowanie w Zalewie Sulejowskim! Gdyby nie temperatura uznać można było po zdjęciach, że to wakacje.

Plaża Karolinów - Zalew Sulejowski
Plaża Karolinów – Zalew Sulejowski

Niestety o tej porze roku słońce szybko zachodzi za horyzont. Musieliśmy spieszyć się aby zdążyć wrócić przed zmrokiem do domu. Okazało się to niewykonalne i część drogi powrotnej pokonaliśmy na światłach. Zanim jednak do tego doszło czekała nas prawdziwa uczta! Restauracja i mini browar Miód i Wino było tego czego nasze podniebienia potrzebowały. Zupa rakowa i sandacz z risotto postawiły nas zdecydowanie na nogi! Żal było odjeżdżać z miejsca, gdzie na całej ścianie zalegały butle różnorakich win i miodów. Miejsce to gościło w XV wieku króla Władysława Jagiełłę, podążającego na Grunwald…

Restauracja i mini browar - Miód i Wino
Restauracja i mini browar – Miód i Wino

My nie zamierzaliśmy bić się z Krzyżakami… Planowaliśmy walczyć z samym sobą, ze swoimi słabościami i ewentualnie z Żonami w razie spóźnienia! Dalsza jazda to sprawdzian przede wszystkim dla naszych charakterów. Dopóki jechaliśmy szlakiem wokół Jeziora Sulejowskiego było całkiem znośnie. Ściemniający się obraz przed oczami przypominał nam jednak, że nieustannie zbliża się wieczór. Gdybyśmy rano założyli taki scenariusz, zapewne wszyscy mieliby porządne światła oświetlające drogę. Tak jednak nie było. To jest nauczka dla nas na przyszłość, że zawsze trzeba planować dłuższy powrót do domu spowodowany czy to nieprzewidzianymi okolicznościami czy chęcią dłuższego obcowania z pięknem przyrody i raczeniem się regionalnym jadłem! W końcu nasze wyprawy to nie wyścigi! No chyba, że powiedziało się Żonom o której się wróci…

W totalnych ciemnościach dokręcamy ostatnie 40 kilometrów, skracając przy tym drogę jak tylko można. Ostatnie tafelki czekolady ratują nasze morale przed całkowitym spadkiem. Dzięki nawigacji GARMIN Etrex20 udało się nie pogubić trasy. Pragnę nadmienić, że zimą przy tych temperaturach, telefon już dawno odmówiłby posłuszeństwa. Tutaj mieliśmy urządzenie na baterie, a zapasowy komplet paluszków w torbie. O dziwo przy ponad 12-godzinnym przebywaniu na mrozie jeden komplet wystarczył!

Szczęśliwi ale wykończeni całodniową walką z zimnem, głodem i wiatrem, docieramy po godzinie 18 do domu. Czas zregenerować siły i przygotować się do kolejnego wyzwania! Do zobaczenia na początku lutego na zimowym wyścigu wokół Łodzi: gravelpolodzku

Galeria zdjęć:

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.